Terapia - Dorosłych Dzieci Alkoholików

 

Zalegający żal

    * staram się unikać mówienia o swojej rodzinie
    * często myślę "przeszłość jest już zamknięta, nie warto się nią zajmować"
    * tak bardzo próbuję nie myśleć o przeszłości, a wciąż mnie ona prześladuje
    * pamiętam jak mówiono mi "nie denerwuj się"
    * w mojej rodzinie smutek był zabroniony
    * w mojej rodzinie smutek był uważany za przejaw słabości
    * kiedy opowiadam historie o mojej przeszłości, mam tendencję do odcinania się od swoich uczuć

 

Zdolność przetrwania

    * często czuję się jak bojownik, któremu udało się przetrwać
    * często mam wrażenie, że po tym, co przetrwałem w dzieciństwie dam sobie radę z każdą sprawą
    * w mojej rodzinie wróg był w domu
    * przetrwanie umożliwiła mi moja niezależność
    * nauczyłem się, że nie mogę na nikim polegać
    * pomimo moich gorących modlitw, nikt w mojej rodzinie nie przyszedł mi z pomocą


 

Zapoznanie się z tą listą może pomóc w określeniu swoich cech. Niektórzy uważają, że wszystko co ich dotyczy jest "dysfunkcyjne". Może warto jednak dokonać rozróżnienia na te cechy, które mogą być "obciążeniem" oraz na te, które mogą pomagać, być korzystne.

 

Świat wewnętrznych przeżyć DDA najlepiej ukazuje "Bajka o Strachliwym Zdzisiu" autorstwa Michała.

 

"Strachliwy Zdziś"

 

Był sobie raz miś imieniem Zdzisiu. w zielonym mieszkał lesie, wśród innych małych misiów. Lecz nie czuł się jak one- nie dokazywał siłą, każdego boweim dnia coś misia trapiło. Uważał, że jest słaby, że nic nie potrafi, że inni go nie lubią, że w złe miejsce trafił. I brzydkie ma futerko i łapki nie takie, a równać się nie może z malutkim ślimakiem. Zdziś bał się wejśc na drzewo i bał się pływać w stawie i każdej drobnej rzeczy bał się ten misio prawie. Dlaczego był strachliwy, choś wcale nie wyglądał? Przez kilka niepowodzeń się misio Zdzisio poddał. Gdy  raz mu coś nie wyszło juz więcej nie próbował, gdy stawał przed wyzwaniem, bolała go głowa. Ze strachu i zwątpienia w swoje umiejętności, choć inni go prosili by częściej z nimi gościł. By pograł z nimi w piłkę, by poszedł łowić ryby, lecz strachliwy misio miał zawsze alibi. A to, że jest chory, że w łapkę się skaleczył, że ząbki go bolą, że w telewizji meczyk. Nie chciał się misio bawić z pięknymi sarenkami, był misio przekonany - mają mnie one za nic. Wolał chodzić samotnei, każdemu schodził z drogi, ukrywał się przed swiatem - bo czuł się ubogi. I tak mijały lata, miesiace i godziny. Nadeszły w końcy Zdzisia czterdzieste urodziny. Dla ludzi to niewiele, lecz dla misiów owszem. Są wówczas coraz słabsze, niż kiedy były młodsze. Usiadł więc Zdziś nad stawem popatrzył w swe odbicie i tak się zastanowił, jak szybko płynie życie. Jak mało przezył przygód i mało miał przyjaciół. Jak przez własną głupotę, najlepsze lata stracił. Rozmyślał i wspomniał tak siedząc na kamyczku i nagle łzy misiowi spłynęły po policzku. Lecz było juz za późno, czasu się cofnąć nie da. Samotność z własnej winy - to najgorsz bieda. I jaki z tego morał, pomyślcie jaki wniosek? Nie bójcie się wszystkiego jak Zdzisio głuptasek. Kiedy się przewrócicie, natychmiast wstawajcie, kiedy coś sie nie uda, nigdy się nie poddajcie. Przyjaciół i znajomych odrzucać nie możecie, mieć w koło mnóstwo innych, najlepsza rzecz na świecie. Bądzcie dla innych mili, lecz z podniesioną głową a wszyscy inni ludzie będą was szanować! W przeciwnym zaś przypadku - nie ma sie co czarować, zmarnowanego czasu, możecie pozałować. Do wszystkich co się boją, być może was zaskoczę, lecz prawda jest jedna, że strach ma tylko wielkie oczy.   N   Nass Nnadeszły , a wszyscy inni ludzie będą was ,a, ,  aaaa.e

 

Michał
 

Strony: « Poprzednia 1 2 3 4 5 6